Siemanko Drodzy Czytelnicy!;)
Pewnie czekacie na nowy rozdział , nieprawdaż ?Niestety nic dla was nie przygotowałam ;/ nie miałam czasu , gdyż musze teraz ostro przygotowywać sie do egzaminów które będe pisała już we wtorek... ;( no i jeszcze w między czasie musze poprawiać oceny które leża i kwiczą.Dodatkowym problemem jest brak weny i pomysłów na kontynuowanie tego opowiadania.To znaczy już dawno napisałąm prolog ale nie chciałabym tego jeszcze kończyć w tym momencie.Więc sprawa wygląda tak.Za tydzień dodam rozdział (napewno!) i myślę że jeszcze kilka rozdziałów i będe to kończyć.Natomiast bardzo możliwe że od maja ruszy nowy blog.Czyli do następnego weekendu słońca!Obiecuje że dam z siebie wszystko ;) Trzymajcie się mocno!
sobota, 20 kwietnia 2013
niedziela, 14 kwietnia 2013
Rozdział 24
Szczęśliwego?Nigdy nie sądziłam ,że moja osoba może
sprawić ,że ktoś będzie szczęśliwy.Na samą myśl gdy miałam przed oczami jak
Nath po mnie przybiegł zrobiło mi się niesamowicie miło.Za każdym razem gdy na
niego patrzyłam ,gdy topiłam się w jego zielono-niebieskich tęczówkach i gdy
widziałam na jego twarzy uśmiech zdawałam sobie sprawę jak wile dla mnie
znaczy.Kiedyś myślałam „nie angażuj się , bo znowu się rozczarujesz ,bo ta
osoba może wcale nie być taka jak ci się wydaje i znowu będziesz beczeć przez
kogoś do poduszki” ,ale teraz czuje ,że jemu mogę bezgranicznie zaufać.On jest
wyjątkowy…Siedziałam tak sobie za sceną zatopiona w swoich rozmyślaniach.Nare z
Kelsey rozmawiały ,śmiały się ale ja wolałam przez chwilę pobyć „sama ze
sobą”.Chłopaki grali właśnie ostatnią piosenkę –Glad You Came.Szaleli na scenie
,zdecydowanie byli teraz w swoim żywiole.Podziwiałam ich ,w końcu szaleją za
nimi fanki ,są sławni ,a jednak są sobą.Nie gwiazdożą , są po prostu fajnymi
ludźmi.To zdecydowanie odróżnia ich od wielu innych…Ok koniec tych rozmyśleń bo
mi zaraz mózg zdrętwieje xd.The Wanted skończyli właśnie GYC ,ale fani chcieli
więcej ,więc zrobili bis.OMG jak ja kocham tą piosenkę!Jest absolutnie genialna
,chyba nigdy nie będę miała jej dość.W końcu koncert dobiegł końca ,chłopaki
pożegnali się z fanami i wrócili z kulisy.Powitałam ich owacjami na stojąco i przytuliłam
wszystkich po kolei.
-Oficjalnie w dniu dzisiejszym zostałam waszą fanką numer
jeden!-oznajmiłam z uśmiechem.
-Jest nam niezmiernie miło!-odparła równo całą piątka na
co wszyscy wybuchli śmiechem.
-To może dostanę jakiś wyraz uznania od mojej fanki?-zbliżył
się do mnie BabyNath.
-No nie wiem , nie wiem musiała bym to poważniej
przemyśleć.-droczyłam się.
-Ej!A podobno jesteś
naszą fanką numer jeden.-zbulwersował się Nathan.
-No jestem ,to prawda.-przyznałam.
-To jak z będzie w końcu z tą nagrodą?-domagał się brunet
i położył ręce na moich biodrach.
-Skoro tak bardzo prosisz.-westchnęłam ,obróciłam się do
niego przodem ,spojrzałam w jego świecące się tęczówki i zatopiłam w jego
ustach.Chciałam ,aby ta chwila trwała wiecznie ,teraz nie istnieli wszyscy
wokół, byłam tylko ja i on.Co ta miłość potrafi zrobić z człowiekiem!?Po paru
minutach oderwaliśmy się od siebie.
-Warto było czekać.-powiedział pół tonem Nath na co ja
się tylko uśmiechnęłam. Odsunęliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na resztę bo
trwałą teraz wyjątkowa cisza.Wszyscy stali i wpatrywali się w naszą stronę.Nic
nie mówili i stali bez ruchu. Wyglądało to co najmniej dziwnie…
-No to kiedy ślub?-odezwał się Seev na co my tylko
parsknęliśmy.
-W grudniu popołudniu.-odparłam.
-Ej ,ale wtedy to już będzie śnieg no wiesz zima w koło
to tak nie za wesoło.-oznajmił Nathan.
-Masz racje!Lepiej tak w jesieni ,na początku ,po
wakacjach co nie?-zastanawiałam się.
-No no wtedy to jeszcze będzie spoko!-myślał.
-Ale po południu to tak nie za bardzo!-sprzeciwiłam się.
-Masz racje lepiej tak w południe.-przyznał mi racje.
-No albo o wschodzie słońca no wiesz będzie taka fajna
poświata.-zastrzegał sobie Nath i to takim poważnym tonem ,że wszyscy zaczęli
się śmiać.
-Ok no to mamy ustalone o wschodzie słońca na
początku jesieni!-powiedziałam przez
śmiech.
-Jay co ty taki smutny?-spojrzałam na Loczka który miał
minę jak by zjadł cytrynę xd
-Jeszcze się pytasz?Niech ci ten zdrajca
powie!-zbulwersował się ,a ja popatrzyłam znacząco na Natha.
-Co ja?!Jay przecież to było jasne od samego początku.Jay
za wile sobie wyobrażałeś.-bronił się Nath.
-Co jak możesz!?Mówiłeś Jaythan forever!A teraz to już
chyba never!-Jay założył teatralnie ręce ,odwrócił głowę winną stronę i zroboił
big foch.Ich konwersacja brzmiała tak „serio” ,że na słowa Jaya już nie
wytrzymałam i parsknęłam głośno śmiechem.
-Kiedyś musiało to się skończyć Jay…Ale ty też nie byłeś
święty!-Nath dalej improwizował.
-Co ty sugerujesz?!Co ty sobie wyobrażasz ,że nie dość
,że jestem zdradzony i cierpię to mi jeszcze wypominasz dawne dzieje!-Bird
wyglądał teraz na mocno „wkurzonego”.
-Wiesz mógłbym ci nie jedno wypomnieć ,ale nie będę się
zniżał do tego poziomu jaki teraz twym zachowaniem prezentujesz.Zakańczam to
oficjalnie!No i git!-oznajmił Nathan i odwrócił się do Jaya i reszty
tyłem.Spojrzał tylko na moją rozbawioną minę i też zaczął się śmiać.
-O nie!Tak nie bedzie!Nie pozwolę się obrażać i opuszczam
oficjalnie to miejsce i was!Żegnajcie na wieki!-wydał oświadczenie i wyszedł
trzaskając drzwiami ,a wszyscy z miejsca zaczęli pękać ze śmiechu.
-Oni się po prostu nie możliwi!-odparłam.
Nagle do pomieszczenia wszedł zdenerwowany Big Kev.
-Co tu się przepraszam bardzo odbywa?Wszędzie was słychać
!A tak w ogóle to chyba zapomnieliście o vipach!
-O kurde już lecimy!-ocknął się Max i wszyscy wyszli z
pokoju udając się do fanek ,które posiadały vipowskie bilety i czekały teraz na
spotkanie z chłopakami.Natomiast ja z dziewczynami zostałyśmy.
-Nina?-zapytała Kelsey.
-Tak?
-Wiesz jak będziesz szukać druhny to pamiętaj o mnie.Ok?
-Dobra ,obiecuje ci ,że będę o tobie pamiętać.
-O czym gadacie?-odezwała się Nareesha ,która dotąd była
zajęta szukaniem telefonu w swojej torebce.
-A obgadujemy ci wyobraź sobie.-odparła Kelsey
-O nie!Ja już się z wami więcej nie zdaje!-mówiła
oburzonym tonem Nare.
-Nie no przecież żartujemy.Prawda Kelsey?
-Potwierdzam potwierdzam.
-No to macie szczęście.
-Ej dziewczyny idziecie dziś pozwiedzać kluby?-zmieniła
temat blondynka.
-W sumie to nawet chętnie bym się wybrała.-odparła Nare.
-No ja nawet też.Tylko trzeba chłopaków jeszcze zapytać
.-oświadczyłam.
-Zapytać?Jeśli chodzi o imprezy to uwierz mi nie trzeba
ich o nic pytać.-powiedziała pewnie Kelsey.
-Ktoś powiedział imprezy?!-zrobił wejście smoka Tom.
-O widzę Thomasie ,że raczyłeś wyczyścić
uszy.-powiedziała przez śmiech Kelsey.
-O nie!Za to pyskowanie to będziesz jednak dzisiaj odbyć
solidną karę moja droga!-Tom zrobił "pedo face".
-Nawet nie masz pojęcia jak się boję ,znając twoje
brutalne metody to raczej biada mi.
-Oj biada ci.-Tom rzucił się na Kelsey i zaczął łaskotać
tak ,że blondynka ledwo co mogła oddychać.W tej samej chwili do pokoju wpadła
reszta The Wanted.
-Jeszcze się pytasz?!No pewnie!-rzekł uradowany Max.
-----------------------------------------------------------------------------
HejSiemaJoł
No to powracam do was z takim czymś! ;) I jak może być ?Troche krótki i o niczym ,ale mówię wam nieco się zadzieje w następnym ^^ Ten rozdział napisałam naprawdę rekordowo szybko na ostatnią chwilę więc sorki za jakieś błędy czy powtórzenia.No ale przynajmniej jest coś prawda?A tak w ogóle to przepraszam za taką długą przerwę was bardzo ;\ niestety ale musiałam...Następny przewiduje dopiero za tydzień mam nadzieje że tym razem w piątek ! ;) Trzymajcie się moje drogie czytelniczki ;*
niedziela, 7 kwietnia 2013
No hej zimeczki!;) HappySykesSunday!
Pewnie czekacie na nowy rozdział..tak ,wiem że obiecałam ,ale wyszło jak wyszło.Niestety nie mam dla was nic ;( Kompletny brak pomysłów ,brak jakiejkolwiek weny ,żeby pociągnąć to dalej...Do tego nauka ,ciągła nauka ,tony zadań domowych i brak czasu wolnego -,-Szczerze mówiąc nie wiem co dalej będzie z tym opowiadaniem...Nie mam pojęcia jak to dalej pociągnąć.Mam pomysł na nowego bloga ,ale musiałabym spisać kilka rozdziałów ,a nie mam na to za dużo czasu :(Więc jeśli już to możliwe ,że będę pisać nowego bloga od maja.A ten postanowiłam zakończyć ,zamknąć ,zawiesić ? Nie wiem...Mam nadzieje ,że za tydzień uda mi się coś napisać.Ale nie obiecuje ,bo nie chce was częstować jakimś dziadostwem...Tak więc to tyle co chciałam wam przekazać. Zawieszam swoją działalność ,ale oczywiście w miarę na bieżąco czytam wasze blogi i komentuje.
Trzymajcie się! ;)
Pewnie czekacie na nowy rozdział..tak ,wiem że obiecałam ,ale wyszło jak wyszło.Niestety nie mam dla was nic ;( Kompletny brak pomysłów ,brak jakiejkolwiek weny ,żeby pociągnąć to dalej...Do tego nauka ,ciągła nauka ,tony zadań domowych i brak czasu wolnego -,-Szczerze mówiąc nie wiem co dalej będzie z tym opowiadaniem...Nie mam pojęcia jak to dalej pociągnąć.Mam pomysł na nowego bloga ,ale musiałabym spisać kilka rozdziałów ,a nie mam na to za dużo czasu :(Więc jeśli już to możliwe ,że będę pisać nowego bloga od maja.A ten postanowiłam zakończyć ,zamknąć ,zawiesić ? Nie wiem...Mam nadzieje ,że za tydzień uda mi się coś napisać.Ale nie obiecuje ,bo nie chce was częstować jakimś dziadostwem...Tak więc to tyle co chciałam wam przekazać. Zawieszam swoją działalność ,ale oczywiście w miarę na bieżąco czytam wasze blogi i komentuje.
Trzymajcie się! ;)
niedziela, 31 marca 2013
Rozdział 23
Obudziło mnie pukanie do drzwi i krzątający się po pokoju Nath.Leniwie otworzyłam oczy i przeciągłam się.Usłyszałam jak Nath rozmawia z kimś pod drzwiami ,po chwili zobaczyłam jak wjeżdża do pokoju z małym stoliczkiem na kółkach ,na którym stoją jakieś talerze.Śniadanie - jak miło.
Obudziło mnie pukanie do drzwi i krzątający się po pokoju Nath.Leniwie otworzyłam oczy i przeciągłam się.Usłyszałam jak Nath rozmawia z kimś pod drzwiami ,po chwili zobaczyłam jak wjeżdża do pokoju z małym stoliczkiem na kółkach ,na którym stoją jakieś talerze.Śniadanie - jak miło.
-O widzę ,że
moja księżna już raczyła wstać.-powiedział Nath z uśmiechem na ustach kładąc
talerze na małym ,okrągłym stoliku w rogu pokoju.
-A no raczyła
,a moją książe jak widzę zaszczycił mnie śniadaniem.-odpowiedziałam dostojnie.
-Ależ
oczywiście! Własnoręcznie przygotowane przeze mnie omlety z pewnością zachwycą
twe podniebienie.
-Oczywiście
,własnoręcznie przygotowane.Jasne panie Sykes.-powiedziałam to z naciskiem na
„własnoręcznie” ,bo ja jakoś tu nie widzę nigdzie kuchni no chyba ,że Nath urządził
ją sobie w łazience.
-Czyżbyś nie
wiedziała o mojej tajnej ,niewidzialnej i super wydajnej mini kuchni w szafie?!
-Co?O ja cież
pierdziele musisz mi ją koniecznie pokazać!-wstałam w końcu z łóżka i usiadłam
przy stoliku.
-No ,ale to
jest tylko dla wybranych!Bez tego nie była by taka tajna ,no wiesz o co chodzi
co nie?
-Jasne ,
jasne.Doskonale cie rozumiem.-upiłam łyk herbaty.
-No to bon appetit.
-Mersi.-odrzekłam
i zajęłam się moim omletem z bitą śmietaną i dżemem.Mmmm , takie specjały
mogłabym jeść codziennie!
Po śniadaniu jak
zwykle poranna toaleta i przyodzianie jakiegoś ubrania wypoczynkowego (czyt.
dres).Potem jak to ja relaksowałam się na łóżku i oglądałam telewizję ,a raczej
próbowałam rozkminić jakoś język francuski.Co mi się jak można łatwo zgadnąć
nie udało.
-Chodźmy
gdzieś ,nie chce mi się tu tak leżeć.-odezwał się Nath ,leżący obok mnie i
wyłączający laptopa.
-Nie chce mi
się.
-A podobno to
ja jestem leniwcem.-odparł.
-No bo
jesteś.-poczochrałam go po grzywce.
-O nie… tak
nie może być! W trybie natychmiastowym musimy się gdzieś ruszyć.
-Nie chce mi
się.
-Ej Nina…Rusz
ten zgrabny tyłek i wskakuj w stój kąpielowy.-namawiał Nath.
-Po co?Nie
chce mi się.
-Idziemy na basen.-oznajmił Nathan i zaczął mnie
łaskotać.
-Ej!Nath , przestań ,proszę!Już się zbieram ,obiecuje!-mówiłam
przez śmiech.
-Na pewno?-upewnił się.
-Na pewno.-odparłam i zaczęłam szukać w mojej walizce
stroju kąpielowego.No w końcu jest!Z dna udało mi się wydostać dwu częściowy
strój w kolorze turkusowym.Następnie udałam się do łazienki ,włożyłam strój ,a
na wierzch jeszcze luźny , szary t- shirt ,jasno jeansowe szorty i
baleriny.Włosy natomiast spięłam w wysokiego kucyka.Gdy wyszłam z łazienki Nath
też był już gotowy.No to w drogę! Idąc hotelowym korytarzem spotkaliśmy Jaya.
-Witam plażowiczów!-przywitał się Bird.
-A gdzież to się wybieracie?-zapytał.
-A no na basen jak widzisz idziemy.-odpowiedziałam
kulturalnie.
-No to super.Zaraz do was dołączę ok?
-Ok ,nie ma sprawy.-dodał Nath.My udaliśmy się w strone
basenu ,a Jay udał się do swojego pokoju.
W końcu dotarliśmy do krytego basenu w hotelowym
budynku.Był on bardzo duży i przestronny ,ponieważ nie było tam nikogo oprócz nas.Ale nie na
długo…Po paru minutach tak jak mówił wcześniej , przyszedł do nas Jay ,ale na
dodatek zabrał ze sobą całą ekipę.Tak
więc wszyscy zrobili sobie najazd na basen.Max zabrał nawet ze sobą dmuchany
fotel.Chłopaki skakali do basenu i ogónie zachowywali się jak by pierwszy raz
widzieli na oczy wode.Po chilałcie nad wodą razem z Siveeshą postanowiliśmy
pograć w bilard.Seev okazał się być w tym mistrzem.Natomiast Nath ,którego
umiejętności były mniej więcej na moim
poziomie i tak usilnie próbował mnie nauczyć prawidłowo trzymać kij.Ostatecznie
w końcu chyba ja wbiłam więcej bil niż „mistrz” Nathan.Oczywiście zwycięzcami
tego pojedynku na szczycie okazali się Siva i Nareesha.Po korzystaniu z
hotelowych rozrywek nadszedł czas na wybranie się na miasto.W tym celu udałam
się do pokoju przebrać.Wybrałam białą bokserkę ,szarą bluzę , bordowe rurki i
białe conversy.Następnie pojechaliśmy vanem
do centrum miasta i szukaliśmy jakiej dobrej restauracji.Po
wielogodzinnym głosowaniu Tom nakłonił nas na odwiedzenie japońskiej
restauracji.No cóż…Długo przeglądałam kartę ,w której większość rzeczy wydawał
mi się nie jadalna.W końcu zaryzykowałam i zamówiłam kalmary - cokolwiek to
jest.Po minach innych można było zgadnąć ,że mieli podobne problemy co ja.W
końcu jednak wszyscy dostali swoje zamówienia.Moje kalmary okazały się na
szczęście w miarę jadalne.Nath miał
natomiast problem z pałeczkami.Siłował się z nimi dobre 10 minut ,tak że połowa
sushi wylądowała w okolicach podłogi.Ale w końcu ,chyba wszyscy przeżyli.A morał z tej historii jest taki ,żeby
nigdy już nie słuchać Tom Parkera.Po wizycie w restauracji podobnie jak wczoraj postanowiliśmy pozwiedzać miasto.Zrobiliśmy między innymi skittlesowy piknik na polach elizejskich.Ogólnie to nie miałam jakoś dziś szczególnie energii ,najchętniej cały dzień spędziłabym leżąc sobie na kocu na trawie przy wieży Eiffla i jedząc Skittlesy.Ewentualnie mogłabym wstać dopiero na wieczorny koncert.Resztę popołudnia spędziliśmy na wizycie w Luwrze.W kolejce czekaliśmy 2 godziny ,ale nie było to dla nas jakimś dużym problemem.Muzeum wcale nie okazało się takie nudne jak można przypuszczać.Kiedyś ,gdy chodziłam do podstawówki i gimnazjum dużo malowałam.Babcia kupowała mi farby i płótna ,a potem wieszała moje obrazy w swoim pokoju.Wszyscy mówili ,że mam talent i takie tam ,ale moim rodzicom się to nie podobało.Nie mieli ochoty wydawać pieniędzy na moje "bezpożyteczne hobby" jak to nazywali.No więc w muzeum Luwru miałam co robić.Najlepsze obrazy świata robiły na mnie wrażenie.I te rzymskie rzeźby...Każdy z chłopaków koniecznie chciał mieć zdjęcie z "gołymi posągami".Po prostu jak dzieci.Wszyscy gapili się na naszą grupę jak na jakąś dzicz.Ostatecznie Max z Jayem i Tomem dostali opieprz od ochroniarzy za głośne gadanie ,wygłupianie się i takie tam.W końcu nasza wizyta w Paryskim Luwrze dobiegła końca i wróciliśmy do hotelu.Chłopaki musieli iść na próbę przed koncertem.Ja też postanowiłam wrócić do hotelu.Gorąca kąpiel i od razu człowiek jak nowo narodzony.Następnie postanowiłam zmienić trochę swój strój.Bluzę zamieniłam na koszulę jeansową ,a zamiast bordowych rurek miałam teraz na sobie czarne leginsy.Do tego popielate conversy.Boże jak ja wielbię te buty!Poprawiłam jeszcze makijaż i byłam gotowa do wyjścia.Razem z chłopakami pojechaliśmy na miejsce ich koncertu.Moim oczom ukazała się ogromna scena z wielkim telebimem i dużą ilością wszelkich świateł i reflektorów.Przed sceną rozpościerał się ogromny plac na którym można było zobaczyć grupki dziewczyn czekających na występ swoich ulubieńców.Chłopaki udali się za kulisy sceny.Było tam kilka pomieszczeń , my zajeliśmy miejsce w tym największym.The Wanted rozsiedli się na kanapach.Jednak chwile potem do pomieszczenia wbiegł Scooter i zagonił chłopaków na scenę.Oczywiście Nath ,abym się nie nudziła wziął mnie ze sobą.Usiadłam w rogu sceny na głośniku i podziwiałam mistrzów przy pracy.Najpierw zaczęli śpiewać Invisible.Mega głośny podkład i te niesamowite głosy robiły wrażenie.Cały czas miałam na twarzy niezłego banana.Po prostu uwielbiałam ich słuchać.Potem kolejne piosenki i oczywiście wygłupy.Nath i Jay postanowili zabawić się w wiruozów podrzucania mikrofonów.Jay w pewnej chwili podrzucił w górę obracający się mikrofon ,ale tak sie na niego zagapił ,że go nie złapał.No i biedny sprzęt ucierpiał na zderzeniu z podłogą.Tak ,że już nie działał.Wszyscy oczywiście śmiali się z biednego Jaya.Potem Siva i Max zrobili sobie walkę na stojaki na mikrofony.Big Kev musiał ich uspokajać ,żeby nie zdewastowali reszty sprzętu.W końcu znudziły im się wszelkie zabawy i z pełną powagą odśpiewali kilka piosenek.Potem wróciliśmy znowu do pokoju za scenę.
-No i jak wrażenia z próby?-zapytał Tom.
-A powiem ci ,że bardzo ciekawe i już nie mogę się doczekać koncertu.-odparłam i w tej chwili zawitały do nas Nareesha i Kelsey.
-No gdzie wyście się podziewały?-zapytał Seev przytulając swoją dziewczynę.
-Jak to co?Zakupy mój drogi.W końcu trzeba korzystać z ostatniego dnia w stolicy mody.
-No tak Nare plus Kels zawsze muszą równać się zakupy.-dodał Tom.
-Ej wicie co dziś Jay narobił?Rozwalił mikrofon.-śmiał się Max.
-Cicho bo ty też cały stojak na mikrofon zepsułeś.-bronił się Jay.
-A pamiętacie jak kiedyś na koncercie w Chile Tom zaplątał sie w flage?!Skoczył ze sceny i ochroniarze mu musieli pomagać?-opowiadał Nath ,a wszyscy na wspomnienie tej sceny wybuchli śmiechem.Następną godzinę chłopaki spędzili na wspominaniu wielu śmiesznych sytułacji z koncertów i różnych momentów.Jednak do występu zostało już mało czasu i The Wanted musieli się powoli przygotowywać.
-Chłopaki za minute wchodzicie.-zawołał Big Kev.
-No i jak wrażenia z próby?-zapytał Tom.
-A powiem ci ,że bardzo ciekawe i już nie mogę się doczekać koncertu.-odparłam i w tej chwili zawitały do nas Nareesha i Kelsey.
-No gdzie wyście się podziewały?-zapytał Seev przytulając swoją dziewczynę.
-Jak to co?Zakupy mój drogi.W końcu trzeba korzystać z ostatniego dnia w stolicy mody.
-No tak Nare plus Kels zawsze muszą równać się zakupy.-dodał Tom.
-Ej wicie co dziś Jay narobił?Rozwalił mikrofon.-śmiał się Max.
-Cicho bo ty też cały stojak na mikrofon zepsułeś.-bronił się Jay.
-A pamiętacie jak kiedyś na koncercie w Chile Tom zaplątał sie w flage?!Skoczył ze sceny i ochroniarze mu musieli pomagać?-opowiadał Nath ,a wszyscy na wspomnienie tej sceny wybuchli śmiechem.Następną godzinę chłopaki spędzili na wspominaniu wielu śmiesznych sytułacji z koncertów i różnych momentów.Jednak do występu zostało już mało czasu i The Wanted musieli się powoli przygotowywać.
-Chłopaki za minute wchodzicie.-zawołał Big Kev.
-Będziesz za mną tęsknić?-Nathan stał teraz naprzeciwko
mnie.
-Bardzo ,ale idź już Nathy.
-No to zaraz wracam.-odpowiedział i skierował się w
stronę sceny.
-Powodzenia.-rzuciłam na co Nath odwrócił się w moją
stronę i posłał zabójczy uśmiech nr.5.Doskonale można było usłyszeć ,że publiczność na ich widok oszalałą.Na scenie The Wanted czuli się jak w swoim żywiole.Można było stwierdzić ,że Nathan ma ADHD.Cały czas gdzieś gonił i tańczył.Z resztą pozostałą czwórka zachowywała podobnie.Chłopaki wykonali już kilka piosenek kiedy Nathan , prawdopodobnie postanowił zrobić sobie przerwę i przybiegł do mnie.
-Nath!Co ty tu robisz?Wracaj na scenę.-opieprzyłam
Nathana ,który zjawił się obok mnie.
-Wrócę ,ale z tobą!-odpowiedział pewnie i złapał mnie za
ręke.
-Nath!Czy ty do reszty oszalałeś?-stawiałam opór temu
szaleńcowi.
-Możliwe ,ale chodź ze mną!-Nath koniecznie chciał postawić
na swoim.
-Nie ma mowy!-protestowałam jak mogłam.
-Idziemy i nie marudź ,zobaczysz że będziesz
zadowolona!-powiedział stanowczo ,złapał mnie mocniej za ręke i zaciągnął na
scenę.Przed moimi oczami pojawili się teraz tysiące ludzi wiwatujących na mój
widok.Nawet nie chce wiedzieć jak bardzo moja twarz musiała być w tej chwili czerwona.O
matko!W życiu nie gapiło się na mnie tyle ludzi.
-Ta pani wygrała vipowski bilet „3 minuty z The
Wanted”.Powitajcie Nine!-Oznajmił Nath.Boże!Przysięgam ja go kiedyś zabije!
Zaczęły rozbrzmiewać pierwsze dzwięki Heart Vacancy ,a na
scene wbiegły dziewczyny wybrane wcześniej z tłumu przez chłopaków.Aż miło była
patrzyć jak wzruszone przytulały wszystkich po koleji.Max zaczął śpiewać.
-Nath?
-Tak?
-Nienawidzę Cię.
-Ja też Cię kocham.
Po tej wymianie zdań zaczęliśmy kołysać się w tuleni w
siebie w rytm piosenki.Potem nawet tańczyliśmy
tak zwaną przytulankę.Z jednej strony było bardzo przyjemnie i miło ,ale
z drugiej czułam się dziwnie ze świadomością ,że setki ludzi wbija w nas
wzrok.Piosenka się skończyła ,a ja z powrotem uciekłam za kulisy.Tu czułam się
zdecydowanie pewniej i bezpieczniej.Kelsey i Nareesha powitały mnie brawami.
-Proszę nic nie mówcie.
-Dobra nic nie mówimy ,ale to było naprawdę
kochane.-przytuliła mnie Kels.
-Nina nie masz pojęcia jak wszyscy cieszą się widząc
takiego szczęśliwego Natha.-do uścisków dołączyła się Nare.
-To znaczy?-zapytałam bo byłam ciekawa co dziewczyny dokładnie mają na myśli.
-No...wiesz Nath długo był sam.A teraz gdy jesteście razem zmienił się.-wyjaśniała Nare.
-Nie wiedziałam o tym...
-Wiesz co dobrze go znam i wiem ,że Nath nie miał szczęścia do dziewczyn.Ale teraz...
-Mówię ci teraz nasz BabyNath jest najszczęśliwszy na świecie.-Kels obdarowałą mnie ciepłym uśmiechem.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Masaaaaakra.Męczyłam się z tym rozdziałem dość długo i wyszło takie coś.I to cholernie nudne coś...no dobra już nie komentuje.Wszelkie pomysły na razie wyparowały z mojej głowy ;(No ,ale koniec użalania sie nad moją twórczością.Z okazji trwających Świąt Wielkanocnych (chociaż po pogodzie wcale nie można tego stwierdzić) życzę wam Smacznego jajka , Prezentów od zająca i ogólnie rodzinnych ,wesołych świąt! ;) no i git!
A teraz zapraszam do przeczytania mego oświadczenia.
OŚWIADCZENIE
No to tak...postanowiłam ,że na jakiś czas zawieszę moje opo.To znaczy zrobię sobie tydzień wolnego od pisania.Muszę troche więcej czasu poświęcić szkole i nauce , popoprawiać oceny i takie tam.Tak więc następny rozdział mam nadzieję ,że ukaże się w następny weekend.Mam nadziję ,że jakoś wytrzymacie tydzień bez moich wypocin.;)
Ściskam was bardzo i dziękuje z te 1.000 wejść ! ;)
-To znaczy?-zapytałam bo byłam ciekawa co dziewczyny dokładnie mają na myśli.
-No...wiesz Nath długo był sam.A teraz gdy jesteście razem zmienił się.-wyjaśniała Nare.
-Nie wiedziałam o tym...
-Wiesz co dobrze go znam i wiem ,że Nath nie miał szczęścia do dziewczyn.Ale teraz...
-Mówię ci teraz nasz BabyNath jest najszczęśliwszy na świecie.-Kels obdarowałą mnie ciepłym uśmiechem.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Masaaaaakra.Męczyłam się z tym rozdziałem dość długo i wyszło takie coś.I to cholernie nudne coś...no dobra już nie komentuje.Wszelkie pomysły na razie wyparowały z mojej głowy ;(No ,ale koniec użalania sie nad moją twórczością.Z okazji trwających Świąt Wielkanocnych (chociaż po pogodzie wcale nie można tego stwierdzić) życzę wam Smacznego jajka , Prezentów od zająca i ogólnie rodzinnych ,wesołych świąt! ;) no i git!
A teraz zapraszam do przeczytania mego oświadczenia.
OŚWIADCZENIE
No to tak...postanowiłam ,że na jakiś czas zawieszę moje opo.To znaczy zrobię sobie tydzień wolnego od pisania.Muszę troche więcej czasu poświęcić szkole i nauce , popoprawiać oceny i takie tam.Tak więc następny rozdział mam nadzieję ,że ukaże się w następny weekend.Mam nadziję ,że jakoś wytrzymacie tydzień bez moich wypocin.;)
Ściskam was bardzo i dziękuje z te 1.000 wejść ! ;)
czwartek, 28 marca 2013
Rozdział 22
Spaceruje
ulicami Londynu ,ale miasto nie tętni jak zwykle życiem , nie mam ani jednego
człowieka.Jak by wszyscy ludzie uciekli. Wokół unosi się mgła , jest ponuro i
szaro.Idę przed siebie w nadziei ,że spotkam kogokolwiek.Kieruje się w stronę
mostu.Tego słynnego mostu na którym poznałam Natha.Wiatr rozwiewa moje długie
włosy na wszystkie strony.Podążam przez most ,zbliżam się do miejsca naszego
spotkania.Z oddali widzę człowieka leżącego na ziemi i opierającego się tyłem o
barierkę.Podchodzę bliżej.To Nath.W sekundzie ogarnia mnie złość , żal ,
smutek, gniew, wszystko naraz.Nic nie mogę zrobić ,on nie żyje…Gładzę ręą po
jego lodowatym policzku.Nathan wygląda jak by spał ,jest tylko trochę blady i
zimny.Znowu ,znowu to samo.Po moich policzkach spływają łzy.Nagle ogarnia mnie
przenikliwy dreszcz.Czuje ukłucie w sercu ,nie mogę oddychać ,ani samodzielnie
stać.Opieram rękę na barierce ,a po chwili bez życia osuwam się na ziemie.
Budzę
się.Kolejny raz otwieram zapłakane oczy.Dlaczego?Dlaczego mnie to
nachodzi?Znowu podobny koszmar ,znowu te same pytania. Chciałabym się w końcu
od tego uwolnić ,jednak nie mogę.Ostatniej nocy nic mi się nie śniło ,ale
podejrzewam ,że to przez nadmiar procentów w mojej głowie.Może w końcu to samo
minie.Nie mogę się tym tak przejmować ,to tylko głupie sny ,które nie mają nic
wspólnego z rzeczywistością.Postanowiłam ponownie zasnąć i zapomnieć to tych
snach.To pierwsze okazało się łatwe ,ale drugie już trudniejsze…
-Ał!-obudził
mnie Nath a dokładniej jego ręka w trakcie przeciągania się którą walnął mnie w
ramie.
-Ojej! Przepraszam
,nie chciałem Cie obudzić...Nina słyszysz mnie? Ile widzisz palców?-nawijał
spanikowany Nath.
-Nath uspokój
się!Żyje i nic mi nie jest!-uspokoiłam chłopaka.
-To
dobrze.-pocałował mnie w policzek.
-To ile to
już godzin mamy?-powiedziałam do siebie i spojrzałam na zegar stojący na szafce
obok łóżka.
-9:47.-powiedziałam
i ziewnęłam.
-To już
dzisiaj!Jedziemy razem w trase!-powiedział radośnie Natha.
-O
fuck!-zrobiłam minę jak bym zobaczyła ducha.
-Co?-Nath nie
ogarniał co się stało.
-Przecież my
się nie spakowaliśmy!-krzyknęłam na co Nath zrobił facepama!
-Co za
geniusze z nas!-dodał.
-Mamy tylko 2
godziny na spakowanie się ,ubranie ,zjedzenie śniadania i dojechanie na
miejsce!-powiedziałam załamana własną głupotą i zerwałam się z łózka.
-Ok ,
spokojnie zaraz opanujemy sytuacje!-Nath również wstał ,ubrał na siebie dres i
zniknął za drzwiami pokoju.Po chwili wrócił z dwiema dużymi walizkami w rękach.
-Ty się pakuj
a ja idę do kibelka.-odparł.
Zabrałam się
więc za ogarnianie mojej szafy.Nie
posiadałam ton ciuchów ,wiec nie miałam dużych problemów co wziąć.Potem
przyszedł Nath i również zaczął się pakować.Nare możesz być ze mnie
duma!-pomyślałam układając w walizce wczoraj zakupioną sukienkę.
-Ooo!Nina i
sukienka!Chciałbym to zobaczyć.-wyszczerzył się Nath.
-Może
zobaczysz , może nie…-skomentowałam ,na co chłopak zrobił minę kota ze „shreka”
-Na taki
widok musisz sobie mój drogi zasłużyć.-pouczyłam go i kontynuowałam pakowanie.
Następnie
poranna toaleta i szybkie śniadanie.Ubrałam się w czarno-biały sweter w paski ,
fioletowe rurki , na nogi założyłam białe adidasy ,a na głowę szary full cap. Potem
pojechaliśmy na lotnisko gdzie czekała na nas już cała reszta The Wanted wraz z
dziewczynami.Poznałam tam menagerów chłopaków czyli Martina ,Scootera i
BigKeva.Oczywiście na lotnisku roiło się od fanek.Chłopaki chwilę rozmawiali
,robili zdjęcia i rozdawali autografy.Nie obyło się również bez pytań o moją
osobę.Nie które dziewczyny patrzyły się
na mnie jak by chciały mnie zgładzić z powierzchni ziemi ,ale niektóre
jakby nawet cieszyły się na mój widok. Czułam się w tej sytuacji bardzo dziwnie
i nie zręcznie .Zaczęłam sobie uświadamiać co może mnie spotkać.Nathan jest w
końcu gwiazdą ,a ja nigdy nie miałam ochoty być w centrum uwagi.Z przemyśleń
wyrwała mnie Kels.
-Ziemia do
Niny!-blondynka pomachała mi przed oczyma.
-Idziemy
już?-zapytałam.
-Jeszcze
chwila.Nie martw się nie pożrą ci go.-odpowiedziała z uśmiechem.
-Ale…ja wcale
nie jestem zazdrosna.
-Jak nie jesteś
teraz to uwierz mi ,że nie długo będziesz.
To prawda…Nie
wiem czy nadaje się do czegoś takiego.Jeszcze kilka miesięcy temu w życiu bym
nie pomyślała ,że pokocha mnie ktoś taki.Nagle ktoś złapał mnie za ręke ,oczywiście
był to Nath.
-Ej
przestraszyłeś mnie…
-Nie
chciałem-pocałował mnie w czule ,a na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-To idziemy w
końcu panie gwiazdorze?
-Idziemy!-odparł
i udaliśmy się w stronę odpraw.Nie musieliśmy czekać długo na wejście do
samolotu jak to często bywa.Gwiazdorskie przywileje ;)Nareszcie usiadłam w
wygodnych samolotowych
fotelach.Oczywiście zajęłam miejsce obok Natha.Załączyłam sobie moje słuchawki
i odpaliłam play liste.Nie przeczę ,że ściągnęłam sobie wszystkie piosenki The
Wanted.W końcu nie mogę być przy nich taka ciemna. Zamknęłam oczy i
relaksowałam się przy dźwiękach Heart Vacancy.Poczułam się wtedy taka dumna ,że
ich znam.Położyłam moją rękę na ręce Nathana i uświadomiłam sobie jak bardzo
zmienił moje życie.Nareszcie jestem szczęśliwa i to z kim!
Tak więc cały
lot upłynął mi bardzo mile przy dźwiękach piosenek The Wanted.Po godzinie
wylądowaliśmy w Paryżu.Tam również powitały nas tłumy fanek.I podobne reakcje
zarówno moje jaki i Prisoners.Potem pojechaliśy do hotelu.Był to
bardzo luksusowy i nowoczesno urządzony jak przystało na Paryż hotel.Po wejściu
do naszego pokoju moim oczom okazała się sypialnia o miętowych ścianach ,które
zdobiły kolorowe obrazy.Na środku pomieszczenia stało wielkie dwuosobowe łóżko
z kaszmirowąpościelą .Natomiast ogromne szklane okno oświetlało pokój i zdobiło
go widokiem na panoramę miasta.Mogłabym tu spędzić całe życie –pomyślałam w
walnęłam się na miękkie łoże.Nath postawił walizki i zrobił to samo co ja.
-Trzeba
przetestować to łóżko.-powiedział to z taką powagą ,że aż zaczęłam się śmiać.
-Co masz na
myśli?-szepnęłam mu do ucha a on przysunął się do mnie bardziej.
-A no na
przykład to.-chłopak złożył czuły pocałunek na moich ustach.Zaczęliśmy się
całować coraz zachłanniej.
-Hmhm..-odkchrząknął
Jay ,który właśnie wszedł do pokoju razem z Maxem.Nath i ja automatycznie
oderwaliśmy się od siebie
-Czego?-burknął
Nath wkurzony ,że kolega przerwał nam pocałunki.
-Sorki ,że
wam przeszkodziliśmy ,ale ...-zaczął Max.
-Dali nam
chyba zły pokój bo mamy jedno łóżko za miast dwóch i myśleliśmy ,że może wy
wzięliście klucze od naszego pokoju.-dokończył Loczek.
-Ale jak widać
nie więc już wam nie będziemy przeszkadzać.- Max
-Trafna uwaga
Max!-powiedział Nath ,a chłopaki udali się w kierunku drzwi.
-A tak na
przyszłość to się puka!-dodał.
-Czy oni
zawsze muszą nam przeszkadzać?!-Nath był zdenerwowany.
-Oj tam czepiasz się , Nath.
-Ale oni też.Nie
sądzisz?
-Na pewno nie
chcieli nam przeszkadzać i to ty się czepiasz mój drogi.
-No dobra…To
na czym skończyliśmy?-Nath ponownie się do mnie zbliżył.
-Na tym ,że
musimy się wypakować!-oparłam zadowolona na co chłopak wywrócił oczami.Jak my
uwielbiamy się ze sobą droczyć.
No i jak powiedziałam
tak zrobiłam.Połowę zawartości mojego bagażu ułożyłam w dużej szafie z drewna w
kolorze gorzkiej czekolady.Szkoda ,że zostajemy tu tylko 2 dni.Mówiłam już ,że to miejsce cholernie mi się
podoba?;)Po relaksowaniu na łóżu ,ogarnianiu pokoju i odkrywaniu różnych
bajerów w wannie z hydromasażem przyszedł czas na zwiedzanie miasta.Na tą okazję
postanowił przebrać się w mniej wypoczynkowy
strój.Ubrałam biały t-shirt z kolorowymi nadrukami ,jasno jeansową kurtkę
,czarne leginsy i uwaga!-baleriny.Poprawiłam jeszcze troszeczkę makijaż i byłam
gotowa ruszyć w miasto.Calą ekipą The Wanted łącznie z Kelsey i Nareesha
wyszliśmy z hotelu.Oczywiście na początek wszyscy jednogłośnie chcieli zobaczyć
wieżę Eifela.Od naszego hotelu nie było tam daleko ,więc spacerując mogliśmy
przy okazji podziwiać malownicze ulice Paryża.Pogoda nam dopisywała ,promienie
słońca nieśmiało wychodziły zza chmur ,ale ogólnie było ciepło.Wokół było mnóstwo
ludzi ,turyści ze wszystkich krajów świata kłębili się pod zabytkami.Wizytówka
miasta robiła wrażenie.Chłopaki nie byli tu pierwszy raz więc nie jarali się
tak bardzo jak ja żelazną konstrukcją.Oczywiście nie mogło się obyć bez słit
foci i różnych tego typu zdarzeniom ze mną w roli głównej.Nie weszłam na wieżę
gdyż : a) nikomu się nie chciało b)mam
lęk wysokości.Potem cały czas oczywiście spacerowaliśmy ,zwiedzaliśmy
,fotografowaliśmy ,aż w końcu przyszedł czas na obiad.W tym celu udaliśmy się jednogłośnie
na pizze.Kanajpa była naprawdę stylowo urządzona ,piękne fotografie zdobiły
murowane ściany wnętrza.Pizza również okazałą się przepyszna tak ,że nieźle się
napchałam .Do tego po lampeczce winka i żyć nie umierać ;) No prawie bo nie
wszystko musiało być takie piękne.Przy stoliku obok siedziała grupka dziewczyn
,jak można się domyślić fanki.Dziewczyny
wnikliwie nas obserwowały ,co było dla mnie trochę krempujące.Chociaż z drugiej
strony jak na to spojrzeć to na pewno każda z nas zachowywała by się w podobny
sposób gdybym nie znałą chłopaków osobiście.Trochę zmęczeni The Wanted musieli
wracać do hotelu ,ponieważ mieli pozałatwiać pare spraw związanych z koncertem
,pogadać z mengerami i takie tam.Ja też
postanowiłam wrócić do hotelu i trochę poleniuchować.Nare i Kels chciały mnie
namówić na zakupy ,ale ja i moje obolałe nogi stanowczo nie miały na to
ochoty.Wróciłam do hotelu ,wzięłam prysznic ,trochę posiedziałam na laptopie.Szukałam
informacji na temat snów.W internecie było napisane wiele różnych porad jak się
pozbyć koszmarów : nie jeść przed snem , pić różne ziołowe herbaty ,dobry jest
też taki indiański łapacz koszmarów,który można powiesić nad łóżkiem.Przed snem
w zasadzie nic nie jem , to może wypróbuje te herbatki i indiański łapacz koszmarów.Jak
tylko coś takiego, gdzieś zobaczę to od razu kupie.
Wieczorem
planowaliśmy udać się w mały rejs statkiem
po Sekwanie.Około 19 całą ekipą wyjechaliśmy z hotelu czarnym vanem.Przez okna
samochodu mogłam podziwiać przepięknie oświetlone , urokliwe uliczki Paryża.Nie
bez powodu nazywane jest miastem zakochanych.Po chwili byliśmy na
miejscu.Dotarliśmy do małego portu ,gdzie czekał na nas wynajęty statek , cały
tylko dla nas na 3 godziny.Jak dobrze ,że wyleczyłam się już z choroby
lokomocyjnej.-pomyśłałam.Po chwili siedzieliśmy już na tarasie statku.Obok
znajdował się barek ,który w sekundzie została oblężony przez Jay ,Toma i Maxa
.Natomiast ja z Nathem ,siedzieliśmy wtuleni w siebie i podziwialiśmy niesamowicie
oświetlone miast nocą .Ze statku doskonale widoczna była cała pooświetlana
wieża Eiffla.
-Mogłabym tu
spędzić całe życie-oparłam moja głowę na ramieniu Nathana.
-Ale tak
sama?
-No coś ty
,to chyba wiadome ,że z tobą.-popatrzyłam w jego świecące zielono-niebieskie
oczy.
-Może
kiedyś…wszystko jest możliwe.-odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy.
-Nat
zaśpiewaj mi coś.-poprosiłam.
-Po jutrzejszym
koncercie będziesz miała dość.
-Chyba
żartujesz?Mogłabym cię słuchać godzinami ,a nawet latami.-posłałam mu ciepły
uśmiech.
-Sama tego
chciałaś.-odpowiedział i zaczął śpiewać początek Glad You Came ,ale do tego
starał się fałszować.
The sun goes down
The stars come out
And all that counts
Is here and now
-Ej ,ej młody
nie kradnij mi kwestii.-podszedł do nas lekko wstawiony Max i zaczął swój
popis.
My universe will never be the same
I'm glad you
came
Potem znowu
śpiewał Nath.Tym razem takim zadziornym głosem ,który naprawdę bardzo mi się
podobał.
You cast a spell on me, spell on me
You hit me like the sky fell on me, fell on me
And I decided you look well on me, well on me
So let's go somewhere no-one else can see, you and me
Potem Tom
,który był leciutko spity.Śpiewał do Kels ,dokładnie w taki sposób jak w
teledysku.
Turn the lights out now
Now I'll take you by the hand
Hand you another drink
Drink it if you can
Can you spend a little time,
Time is slipping away,
Away from us so stay,
Stay with me I can make,
Make you glad
you came
I w końcu refren :
The sun
goes down
The stars come out
And all that counts
Is here and now
My universe will never be the same
I'm glad you came
I'm glad you came
The stars come out
And all that counts
Is here and now
My universe will never be the same
I'm glad you came
I'm glad you came
Chłopaki zaczęli ,a raczej próbowali tańczyć I do tego darli
się na cały głos.Nath nagle podniósł mnie ,wziął na ręce i zaczął kręcić w
kółko ,tek że następnie potknął się i ławkę i oboje z pełną gracją wywaliliśmy się
na podłogę.Jak dzieci…Wszyscy w koło pękali ze śmiechu.Potem chłopaki kontynuowali
swój recital ,wygłupiali się ,trochę pili –jak to z The Wanted zazwyczaj bywa.
;)W końcu rejs dobiegł końca i
musieliśmy wracać do hotelu ,ale nie wszyscy chcieli.Nasza trochę spita trójca
chciała koniecznie pozwiedzać okoliczne kluby ,na szczęście jakoś z
dziewczynami udał ich się przekonać do powrotu.Bądźmy szczerzy , jak oni by
dali rade tacy skacowani jutro występować?Tak jak na początku przyjechał po nas
ten sam czarny van i wróciliśmy do naszych
pokoi.Jak zwykle po całym dniu na nogach byłam trochę zmęczona więc od razu zasnęłam.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Na początek winna jestem moim czytelnikom przeprosiny ;\ Miał być wczoraj ,ale nie miałam cały dzień neta ,a wieczorem nocowałam u koleżanki.I musze przyznać ,że jestem z siebie duma!Ponieważ koleżanka ta moja jest zawziętą Directionerką i 80% pokoju w którym spałam było wyklejone plakatami -.- ale żyje jeszcze jakoś!:)No a co do tego czegoś na górze no to oceniam jako : takie sobie.Troche nie miałam pomysłów ,więc wyszło jak wyszło.Ale coś tam lepszego się może natworzy we święta ;)
ps.dzisiejszego , wspaniałego dnia obchodzę okrągły jubileusz 2.000 przeróżnych ,zdjęć ,gifów i filmów w folderze "TW" ,więc zaprezentuje wam kilka perełek z moich zbiorów;)
ps.2 Co sądzicie o zmianie wyglądu ,lepiej jest teraz ,czy może przedtem?Dajcie znać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






