sobota, 20 kwietnia 2013

                             Siemanko Drodzy Czytelnicy!;)
Pewnie czekacie na nowy rozdział , nieprawdaż ?Niestety nic dla was nie przygotowałam ;/ nie miałam czasu , gdyż musze teraz ostro przygotowywać sie do egzaminów które będe pisała już we wtorek... ;( no i jeszcze w między czasie musze poprawiać oceny które leża i kwiczą.Dodatkowym problemem jest brak weny i pomysłów na kontynuowanie tego opowiadania.To znaczy już dawno napisałąm prolog ale nie chciałabym tego jeszcze kończyć w tym momencie.Więc sprawa wygląda tak.Za tydzień dodam rozdział (napewno!) i myślę że jeszcze kilka rozdziałów i będe to kończyć.Natomiast bardzo możliwe że od maja ruszy nowy blog.Czyli do następnego weekendu słońca!Obiecuje że dam z siebie wszystko ;) Trzymajcie się mocno!

niedziela, 14 kwietnia 2013



Rozdział 24

Szczęśliwego?Nigdy nie sądziłam ,że moja osoba może sprawić ,że ktoś będzie szczęśliwy.Na samą myśl gdy miałam przed oczami jak Nath po mnie przybiegł zrobiło mi się niesamowicie miło.Za każdym razem gdy na niego patrzyłam ,gdy topiłam się w jego zielono-niebieskich tęczówkach i gdy widziałam na jego twarzy uśmiech zdawałam sobie sprawę jak wile dla mnie znaczy.Kiedyś myślałam „nie angażuj się , bo znowu się rozczarujesz ,bo ta osoba może wcale nie być taka jak ci się wydaje i znowu będziesz beczeć przez kogoś do poduszki” ,ale teraz czuje ,że jemu mogę bezgranicznie zaufać.On jest wyjątkowy…Siedziałam tak sobie za sceną zatopiona w swoich rozmyślaniach.Nare z Kelsey rozmawiały ,śmiały się ale ja wolałam przez chwilę pobyć „sama ze sobą”.Chłopaki grali właśnie ostatnią piosenkę –Glad You Came.Szaleli na scenie ,zdecydowanie byli teraz w swoim żywiole.Podziwiałam ich ,w końcu szaleją za nimi fanki ,są sławni ,a jednak są sobą.Nie gwiazdożą , są po prostu fajnymi ludźmi.To zdecydowanie odróżnia ich od wielu innych…Ok koniec tych rozmyśleń bo mi zaraz mózg zdrętwieje xd.The Wanted skończyli właśnie GYC ,ale fani chcieli więcej ,więc zrobili bis.OMG jak ja kocham tą piosenkę!Jest absolutnie genialna ,chyba nigdy nie będę miała jej dość.W końcu koncert dobiegł końca ,chłopaki pożegnali się z fanami i wrócili z kulisy.Powitałam ich owacjami na stojąco i przytuliłam wszystkich po kolei.
-Oficjalnie w dniu dzisiejszym zostałam waszą fanką numer jeden!-oznajmiłam z uśmiechem.
-Jest nam niezmiernie miło!-odparła równo całą piątka na co wszyscy wybuchli śmiechem.
-To może dostanę jakiś wyraz uznania od mojej fanki?-zbliżył się do mnie BabyNath.
-No nie wiem , nie wiem musiała bym to poważniej przemyśleć.-droczyłam się.
-Ej!A podobno jesteś  naszą fanką numer jeden.-zbulwersował się Nathan.
-No jestem ,to prawda.-przyznałam.
-To jak z będzie w końcu z tą nagrodą?-domagał się brunet i położył ręce na moich biodrach.
-Skoro tak bardzo prosisz.-westchnęłam ,obróciłam się do niego przodem ,spojrzałam w jego świecące się tęczówki i zatopiłam w jego ustach.Chciałam ,aby ta chwila trwała wiecznie ,teraz nie istnieli wszyscy wokół, byłam tylko ja i on.Co ta miłość potrafi zrobić z człowiekiem!?Po paru minutach oderwaliśmy się od siebie.
-Warto było czekać.-powiedział pół tonem Nath na co ja się tylko uśmiechnęłam. Odsunęliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na resztę bo trwałą teraz wyjątkowa cisza.Wszyscy stali i wpatrywali się w naszą stronę.Nic nie mówili i stali bez ruchu. Wyglądało to co najmniej dziwnie…
-No to kiedy ślub?-odezwał się Seev na co my tylko parsknęliśmy.
-W grudniu popołudniu.-odparłam.
-Ej ,ale wtedy to już będzie śnieg no wiesz zima w koło to tak nie za wesoło.-oznajmił Nathan.
-Masz racje!Lepiej tak w jesieni ,na początku ,po wakacjach co nie?-zastanawiałam się.
-No no wtedy to jeszcze będzie spoko!-myślał.
-Ale po południu to tak nie za bardzo!-sprzeciwiłam się.
-Masz racje lepiej tak w południe.-przyznał mi racje.
-No albo o wschodzie słońca no wiesz będzie taka fajna poświata.-zastrzegał sobie Nath i to takim poważnym tonem ,że wszyscy zaczęli się śmiać.
-Ok no to mamy ustalone o wschodzie słońca na początku  jesieni!-powiedziałam przez śmiech.
-Jay co ty taki smutny?-spojrzałam na Loczka który miał minę jak by zjadł cytrynę xd
-Jeszcze się pytasz?Niech ci ten zdrajca powie!-zbulwersował się ,a ja popatrzyłam znacząco na Natha.
-Co ja?!Jay przecież to było jasne od samego początku.Jay za wile sobie wyobrażałeś.-bronił się Nath.
-Co jak możesz!?Mówiłeś Jaythan forever!A teraz to już chyba never!-Jay założył teatralnie ręce ,odwrócił głowę winną stronę i zroboił big foch.Ich konwersacja brzmiała tak „serio” ,że na słowa Jaya już nie wytrzymałam i parsknęłam głośno śmiechem.
-Kiedyś musiało to się skończyć Jay…Ale ty też nie byłeś święty!-Nath dalej improwizował.
-Co ty sugerujesz?!Co ty sobie wyobrażasz ,że nie dość ,że jestem zdradzony i cierpię to mi jeszcze wypominasz dawne dzieje!-Bird wyglądał teraz na mocno „wkurzonego”.
-Wiesz mógłbym ci nie jedno wypomnieć ,ale nie będę się zniżał do tego poziomu jaki teraz twym zachowaniem prezentujesz.Zakańczam to oficjalnie!No i git!-oznajmił Nathan i odwrócił się do Jaya i reszty tyłem.Spojrzał tylko na moją rozbawioną minę i też zaczął się śmiać.
-O nie!Tak nie bedzie!Nie pozwolę się obrażać i opuszczam oficjalnie to miejsce i was!Żegnajcie na wieki!-wydał oświadczenie i wyszedł trzaskając drzwiami ,a wszyscy z miejsca zaczęli pękać ze śmiechu.
-Oni się po prostu nie możliwi!-odparłam.
Nagle do pomieszczenia wszedł zdenerwowany Big Kev.
-Co tu się przepraszam bardzo odbywa?Wszędzie was słychać !A tak w ogóle to chyba zapomnieliście o vipach!
-O kurde już lecimy!-ocknął się Max i wszyscy wyszli z pokoju udając się do fanek ,które posiadały vipowskie bilety i czekały teraz na spotkanie z chłopakami.Natomiast ja z dziewczynami zostałyśmy.
-Nina?-zapytała Kelsey.
-Tak?
-Wiesz jak będziesz szukać druhny to pamiętaj o mnie.Ok?
-Dobra ,obiecuje ci ,że będę o tobie pamiętać.
-O czym gadacie?-odezwała się Nareesha ,która dotąd była zajęta szukaniem telefonu w swojej torebce.
-A obgadujemy ci wyobraź sobie.-odparła Kelsey
-O nie!Ja już się z wami więcej nie zdaje!-mówiła oburzonym tonem Nare.
-Nie no przecież żartujemy.Prawda Kelsey?
-Potwierdzam potwierdzam.
-No to macie szczęście.
-Ej dziewczyny idziecie dziś pozwiedzać kluby?-zmieniła temat blondynka.
-W sumie to nawet chętnie bym się wybrała.-odparła Nare.
-No ja nawet też.Tylko trzeba chłopaków jeszcze zapytać .-oświadczyłam.
-Zapytać?Jeśli chodzi o imprezy to uwierz mi nie trzeba ich o nic pytać.-powiedziała pewnie Kelsey.
-Ktoś powiedział imprezy?!-zrobił wejście smoka Tom.
-O widzę Thomasie ,że raczyłeś wyczyścić uszy.-powiedziała przez śmiech Kelsey.
-O nie!Za to pyskowanie to będziesz jednak dzisiaj odbyć solidną karę moja droga!-Tom zrobił "pedo face".
-Nawet nie masz pojęcia jak się boję ,znając twoje brutalne metody to raczej biada mi.
-Oj biada ci.-Tom rzucił się na Kelsey i zaczął łaskotać tak ,że blondynka ledwo co mogła oddychać.W tej samej chwili do pokoju wpadła reszta The Wanted.
-Jeszcze się pytasz?!No pewnie!-rzekł uradowany Max.

-----------------------------------------------------------------------------
HejSiemaJoł
No to powracam do was z takim czymś! ;) I jak może być ?Troche krótki i o niczym ,ale mówię wam nieco się zadzieje w następnym ^^ Ten rozdział napisałam naprawdę rekordowo szybko na ostatnią chwilę więc sorki za jakieś błędy czy powtórzenia.No ale przynajmniej jest coś prawda?A tak w ogóle to przepraszam za taką długą przerwę was bardzo ;\ niestety ale musiałam...Następny przewiduje dopiero za tydzień mam nadzieje że tym razem w piątek ! ;) Trzymajcie się moje drogie czytelniczki ;*

niedziela, 7 kwietnia 2013

                                             No hej zimeczki!;) HappySykesSunday!
Pewnie czekacie na nowy rozdział..tak ,wiem że obiecałam ,ale wyszło jak wyszło.Niestety nie mam dla was nic ;( Kompletny brak pomysłów ,brak jakiejkolwiek weny ,żeby pociągnąć to dalej...Do tego nauka ,ciągła nauka ,tony zadań domowych i brak czasu wolnego -,-Szczerze mówiąc nie wiem co dalej będzie z tym opowiadaniem...Nie mam pojęcia jak to dalej pociągnąć.Mam pomysł na nowego bloga ,ale musiałabym spisać kilka rozdziałów ,a nie mam na to za dużo czasu :(Więc jeśli już to możliwe ,że będę pisać nowego bloga od maja.A ten postanowiłam zakończyć ,zamknąć ,zawiesić ? Nie wiem...Mam nadzieje ,że za tydzień uda mi się coś napisać.Ale nie obiecuje ,bo nie chce was częstować jakimś dziadostwem...Tak więc to tyle co chciałam wam przekazać. Zawieszam swoją działalność  ,ale oczywiście w miarę na bieżąco czytam wasze blogi i komentuje.
                                                                                                        Trzymajcie się! ;)   

niedziela, 31 marca 2013

Rozdział 23


Obudziło mnie pukanie do drzwi i krzątający się po pokoju Nath.Leniwie otworzyłam oczy i przeciągłam się.Usłyszałam jak Nath rozmawia z kimś pod drzwiami ,po chwili zobaczyłam jak wjeżdża do pokoju z małym stoliczkiem na kółkach ,na którym stoją jakieś talerze.Śniadanie - jak miło.
-O widzę ,że moja księżna już raczyła wstać.-powiedział Nath z uśmiechem na ustach kładąc talerze na małym ,okrągłym stoliku w rogu pokoju.
-A no raczyła ,a moją książe jak widzę zaszczycił mnie śniadaniem.-odpowiedziałam dostojnie.
-Ależ oczywiście! Własnoręcznie przygotowane przeze mnie omlety z pewnością zachwycą twe podniebienie.
-Oczywiście ,własnoręcznie przygotowane.Jasne panie Sykes.-powiedziałam to z naciskiem na „własnoręcznie” ,bo ja jakoś tu nie widzę nigdzie kuchni no chyba ,że Nath urządził ją sobie w łazience.
-Czyżbyś nie wiedziała o mojej tajnej ,niewidzialnej i super wydajnej mini kuchni w szafie?!
-Co?O ja cież pierdziele musisz mi ją koniecznie pokazać!-wstałam w końcu z łóżka i usiadłam przy stoliku.
-No ,ale to jest tylko dla wybranych!Bez tego nie była by taka tajna ,no wiesz o co chodzi co nie?
-Jasne , jasne.Doskonale cie rozumiem.-upiłam łyk herbaty.
-No to bon appetit.
-Mersi.-odrzekłam i zajęłam się moim omletem z bitą śmietaną i dżemem.Mmmm , takie specjały mogłabym jeść codziennie!
Po śniadaniu jak zwykle poranna toaleta i przyodzianie jakiegoś ubrania wypoczynkowego (czyt. dres).Potem jak to ja relaksowałam się na łóżku i oglądałam telewizję ,a raczej próbowałam rozkminić jakoś język francuski.Co mi się jak można łatwo zgadnąć nie udało.
-Chodźmy gdzieś ,nie chce mi się tu tak leżeć.-odezwał się Nath ,leżący obok mnie i wyłączający laptopa.
-Nie chce mi się.
-A podobno to ja jestem leniwcem.-odparł.
-No bo jesteś.-poczochrałam go po grzywce.
-O nie… tak nie może być! W trybie natychmiastowym musimy się gdzieś ruszyć.
-Nie chce mi się.
-Ej Nina…Rusz ten zgrabny tyłek i wskakuj w stój kąpielowy.-namawiał Nath.
-Po co?Nie chce mi się.
-Idziemy na basen.-oznajmił Nathan i zaczął mnie łaskotać.
-Ej!Nath , przestań ,proszę!Już się zbieram ,obiecuje!-mówiłam przez śmiech.
-Na pewno?-upewnił się.
-Na pewno.-odparłam i zaczęłam szukać w mojej walizce stroju kąpielowego.No w końcu jest!Z dna udało mi się wydostać dwu częściowy strój w kolorze turkusowym.Następnie udałam się do łazienki ,włożyłam strój ,a na wierzch jeszcze luźny , szary t- shirt ,jasno jeansowe szorty i baleriny.Włosy natomiast spięłam w wysokiego kucyka.Gdy wyszłam z łazienki Nath też był już gotowy.No to w drogę! Idąc hotelowym korytarzem spotkaliśmy Jaya.
-Witam plażowiczów!-przywitał się Bird.
-A gdzież to się wybieracie?-zapytał.
-A no na basen jak widzisz idziemy.-odpowiedziałam kulturalnie.
-No to super.Zaraz do was dołączę ok?
-Ok ,nie ma sprawy.-dodał Nath.My udaliśmy się w strone basenu ,a Jay udał się do swojego pokoju.
W końcu dotarliśmy do krytego basenu w hotelowym budynku.Był on bardzo duży i przestronny ,ponieważ nie  było tam nikogo oprócz nas.Ale nie na długo…Po paru minutach tak jak mówił wcześniej , przyszedł do nas Jay ,ale na dodatek  zabrał ze sobą całą ekipę.Tak więc wszyscy zrobili sobie najazd na basen.Max zabrał nawet ze sobą dmuchany fotel.Chłopaki skakali do basenu i ogónie zachowywali się jak by pierwszy raz widzieli na oczy wode.Po chilałcie nad wodą razem z Siveeshą postanowiliśmy pograć w bilard.Seev okazał się być w tym mistrzem.Natomiast Nath ,którego umiejętności były  mniej więcej na moim poziomie i tak usilnie próbował mnie nauczyć prawidłowo trzymać kij.Ostatecznie w końcu chyba ja wbiłam więcej bil niż „mistrz” Nathan.Oczywiście zwycięzcami tego pojedynku na szczycie okazali się Siva i Nareesha.Po korzystaniu z hotelowych rozrywek nadszedł czas na wybranie się na miasto.W tym celu udałam się do pokoju przebrać.Wybrałam białą bokserkę ,szarą bluzę , bordowe rurki i białe conversy.Następnie pojechaliśmy vanem  do centrum miasta i szukaliśmy jakiej dobrej restauracji.Po wielogodzinnym głosowaniu Tom nakłonił nas na odwiedzenie japońskiej restauracji.No cóż…Długo przeglądałam kartę ,w której większość rzeczy wydawał mi się nie jadalna.W końcu zaryzykowałam i zamówiłam kalmary - cokolwiek to jest.Po minach innych można było zgadnąć ,że mieli podobne problemy co ja.W końcu jednak wszyscy dostali swoje zamówienia.Moje kalmary okazały się na szczęście  w miarę jadalne.Nath miał natomiast problem z pałeczkami.Siłował się z nimi dobre 10 minut ,tak że połowa sushi wylądowała w okolicach podłogi.Ale w  końcu ,chyba wszyscy przeżyli.A morał z tej historii jest taki ,żeby nigdy już nie słuchać Tom Parkera.Po wizycie w restauracji podobnie jak wczoraj postanowiliśmy pozwiedzać miasto.Zrobiliśmy między innymi skittlesowy piknik na polach elizejskich.Ogólnie to nie miałam jakoś dziś szczególnie energii ,najchętniej cały dzień spędziłabym leżąc sobie na kocu na trawie przy wieży Eiffla i jedząc Skittlesy.Ewentualnie mogłabym wstać dopiero na wieczorny koncert.Resztę popołudnia spędziliśmy na wizycie w Luwrze.W kolejce czekaliśmy 2 godziny ,ale nie było to dla nas jakimś dużym problemem.Muzeum wcale nie okazało się takie nudne jak można przypuszczać.Kiedyś ,gdy chodziłam do podstawówki i gimnazjum dużo malowałam.Babcia kupowała mi farby i płótna ,a potem wieszała moje obrazy w swoim pokoju.Wszyscy mówili ,że mam talent i takie tam ,ale moim rodzicom się to nie podobało.Nie mieli ochoty wydawać pieniędzy na moje "bezpożyteczne hobby" jak to nazywali.No więc w muzeum Luwru miałam co robić.Najlepsze obrazy świata robiły na mnie wrażenie.I te rzymskie rzeźby...Każdy z chłopaków koniecznie chciał mieć zdjęcie z "gołymi posągami".Po prostu jak dzieci.Wszyscy gapili się na naszą grupę jak na jakąś dzicz.Ostatecznie Max z Jayem i Tomem dostali opieprz od ochroniarzy za głośne gadanie ,wygłupianie się i takie tam.W końcu nasza wizyta w Paryskim Luwrze dobiegła końca i wróciliśmy do hotelu.Chłopaki musieli iść na próbę przed koncertem.Ja też postanowiłam wrócić do hotelu.Gorąca kąpiel i od razu człowiek jak nowo narodzony.Następnie postanowiłam zmienić trochę swój strój.Bluzę zamieniłam na koszulę jeansową ,a zamiast bordowych rurek miałam teraz na sobie czarne leginsy.Do tego popielate conversy.Boże jak ja wielbię te buty!Poprawiłam jeszcze makijaż i byłam gotowa do wyjścia.Razem z chłopakami pojechaliśmy na miejsce ich koncertu.Moim oczom ukazała się ogromna scena z wielkim telebimem i dużą ilością wszelkich świateł i reflektorów.Przed sceną rozpościerał się ogromny plac na którym można było zobaczyć grupki dziewczyn czekających na występ swoich ulubieńców.Chłopaki udali się za kulisy sceny.Było tam kilka pomieszczeń , my zajeliśmy miejsce w tym największym.The Wanted rozsiedli się na kanapach.Jednak chwile potem do pomieszczenia wbiegł Scooter i zagonił chłopaków na scenę.Oczywiście Nath ,abym się nie nudziła wziął mnie ze sobą.Usiadłam w rogu sceny na głośniku i podziwiałam mistrzów przy pracy.Najpierw zaczęli śpiewać Invisible.Mega głośny podkład i te niesamowite głosy robiły wrażenie.Cały czas miałam na twarzy niezłego banana.Po prostu uwielbiałam ich słuchać.Potem kolejne piosenki i oczywiście wygłupy.Nath i Jay postanowili zabawić się w wiruozów podrzucania mikrofonów.Jay w pewnej chwili podrzucił w górę obracający się mikrofon ,ale tak sie na niego zagapił ,że go nie złapał.No i biedny sprzęt ucierpiał na zderzeniu z podłogą.Tak ,że już nie działał.Wszyscy oczywiście śmiali się z biednego Jaya.Potem Siva i Max zrobili sobie walkę na stojaki na mikrofony.Big Kev musiał ich uspokajać ,żeby nie zdewastowali reszty sprzętu.W końcu znudziły im się wszelkie zabawy i z pełną powagą odśpiewali kilka piosenek.Potem wróciliśmy znowu do pokoju za scenę.
-No i jak wrażenia z próby?-zapytał Tom.
-A powiem ci ,że bardzo ciekawe i już nie mogę się doczekać koncertu.-odparłam i w tej chwili zawitały do nas Nareesha i Kelsey.
-No gdzie wyście się podziewały?-zapytał Seev przytulając swoją dziewczynę.
-Jak to co?Zakupy mój drogi.W końcu trzeba korzystać z ostatniego dnia w stolicy mody.
-No tak Nare plus Kels zawsze muszą równać się zakupy.-dodał Tom.
-Ej wicie co dziś Jay narobił?Rozwalił mikrofon.-śmiał się Max.
-Cicho bo ty też cały stojak na mikrofon zepsułeś.-bronił się Jay.
-A pamiętacie jak kiedyś na koncercie w Chile Tom zaplątał sie w flage?!Skoczył ze sceny i ochroniarze mu musieli pomagać?-opowiadał Nath ,a wszyscy na wspomnienie tej sceny wybuchli śmiechem.Następną godzinę chłopaki spędzili na wspominaniu wielu śmiesznych sytułacji z koncertów i różnych momentów.Jednak do występu zostało już mało czasu i The Wanted musieli się powoli przygotowywać.
-Chłopaki za minute wchodzicie.-zawołał Big Kev.
-Będziesz za mną tęsknić?-Nathan stał teraz naprzeciwko mnie.
-Bardzo ,ale idź już Nathy.
-No to zaraz wracam.-odpowiedział i skierował się w stronę sceny.
-Powodzenia.-rzuciłam na co Nath odwrócił się w moją stronę i posłał zabójczy uśmiech nr.5.Doskonale można było usłyszeć ,że publiczność na ich widok oszalałą.Na scenie The Wanted czuli się jak w swoim żywiole.Można było stwierdzić ,że Nathan ma ADHD.Cały czas gdzieś gonił i tańczył.Z resztą pozostałą czwórka zachowywała podobnie.Chłopaki wykonali już kilka piosenek kiedy Nathan , prawdopodobnie postanowił zrobić sobie przerwę i przybiegł do mnie.
-Nath!Co ty tu robisz?Wracaj na scenę.-opieprzyłam Nathana ,który zjawił się obok mnie.
-Wrócę ,ale z tobą!-odpowiedział pewnie i złapał mnie za ręke.
-Nath!Czy ty do reszty oszalałeś?-stawiałam opór temu szaleńcowi.
-Możliwe ,ale chodź ze mną!-Nath koniecznie chciał postawić na swoim.
-Nie ma mowy!-protestowałam jak mogłam.
-Idziemy i nie marudź ,zobaczysz że będziesz zadowolona!-powiedział stanowczo ,złapał mnie mocniej za ręke i zaciągnął na scenę.Przed moimi oczami pojawili się teraz tysiące ludzi wiwatujących na mój widok.Nawet nie chce wiedzieć jak bardzo moja twarz musiała być w tej chwili czerwona.O matko!W życiu nie gapiło się na mnie tyle ludzi.
-Ta pani wygrała vipowski bilet „3 minuty z The Wanted”.Powitajcie Nine!-Oznajmił Nath.Boże!Przysięgam ja go kiedyś zabije!
Zaczęły rozbrzmiewać pierwsze dzwięki Heart Vacancy ,a na scene wbiegły dziewczyny wybrane wcześniej z tłumu przez chłopaków.Aż miło była patrzyć jak wzruszone przytulały wszystkich po koleji.Max zaczął śpiewać.
-Nath?
-Tak?
-Nienawidzę Cię.
-Ja też Cię kocham.
Po tej wymianie zdań zaczęliśmy kołysać się w tuleni w siebie w rytm piosenki.Potem nawet tańczyliśmy  tak zwaną przytulankę.Z jednej strony było bardzo przyjemnie i miło ,ale z drugiej czułam się dziwnie ze świadomością ,że setki ludzi wbija w nas wzrok.Piosenka się skończyła ,a ja z powrotem uciekłam za kulisy.Tu czułam się zdecydowanie pewniej i bezpieczniej.Kelsey i Nareesha powitały mnie brawami.
-Proszę nic nie mówcie.
-Dobra nic nie mówimy ,ale to było naprawdę kochane.-przytuliła mnie Kels.
-Nina nie masz pojęcia jak wszyscy cieszą się widząc takiego szczęśliwego Natha.-do uścisków dołączyła się Nare.
-To znaczy?-zapytałam bo byłam ciekawa co dziewczyny dokładnie mają na myśli.
-No...wiesz Nath długo był sam.A teraz gdy jesteście razem zmienił się.-wyjaśniała Nare.
-Nie wiedziałam o tym...
-Wiesz co dobrze go znam i wiem ,że Nath nie miał szczęścia do dziewczyn.Ale teraz...
-Mówię ci  teraz nasz BabyNath jest najszczęśliwszy na świecie.-Kels obdarowałą mnie ciepłym uśmiechem.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Masaaaaakra.Męczyłam się z tym rozdziałem dość długo i wyszło takie coś.I to cholernie nudne coś...no dobra już nie komentuje.Wszelkie pomysły na razie wyparowały z mojej głowy ;(No ,ale koniec użalania sie nad moją twórczością.Z okazji trwających Świąt Wielkanocnych (chociaż po pogodzie wcale nie można tego stwierdzić) życzę wam Smacznego jajka , Prezentów od zająca i ogólnie rodzinnych ,wesołych świąt! ;) no i git!
A teraz zapraszam do przeczytania mego oświadczenia.

                                                 OŚWIADCZENIE
No to tak...postanowiłam ,że na jakiś czas zawieszę moje opo.To znaczy zrobię sobie tydzień wolnego od pisania.Muszę troche więcej czasu poświęcić szkole i nauce , popoprawiać oceny i takie tam.Tak więc następny rozdział mam nadzieję ,że ukaże się w następny weekend.Mam nadziję ,że jakoś wytrzymacie tydzień bez moich wypocin.;)
Ściskam was bardzo i dziękuje z te 1.000 wejść ! ;)
 





















 

czwartek, 28 marca 2013



Rozdział 22

Spaceruje ulicami Londynu ,ale miasto nie tętni jak zwykle życiem , nie mam ani jednego człowieka.Jak by wszyscy ludzie uciekli. Wokół unosi się mgła , jest ponuro i szaro.Idę przed siebie w nadziei ,że spotkam kogokolwiek.Kieruje się w stronę mostu.Tego słynnego mostu na którym poznałam Natha.Wiatr rozwiewa moje długie włosy na wszystkie strony.Podążam przez most ,zbliżam się do miejsca naszego spotkania.Z oddali widzę człowieka leżącego na ziemi i opierającego się tyłem o barierkę.Podchodzę bliżej.To Nath.W sekundzie ogarnia mnie złość , żal , smutek, gniew, wszystko naraz.Nic nie mogę zrobić ,on nie żyje…Gładzę ręą po jego lodowatym policzku.Nathan wygląda jak by spał ,jest tylko trochę blady i zimny.Znowu ,znowu to samo.Po moich policzkach spływają łzy.Nagle ogarnia mnie przenikliwy dreszcz.Czuje ukłucie w sercu ,nie mogę oddychać ,ani samodzielnie stać.Opieram rękę na barierce ,a po chwili bez życia osuwam się na ziemie.
Budzę się.Kolejny raz otwieram zapłakane oczy.Dlaczego?Dlaczego mnie to nachodzi?Znowu podobny koszmar ,znowu te same pytania. Chciałabym się w końcu od tego uwolnić ,jednak nie mogę.Ostatniej nocy nic mi się nie śniło ,ale podejrzewam ,że to przez nadmiar procentów w mojej głowie.Może w końcu to samo minie.Nie mogę się tym tak przejmować ,to tylko głupie sny ,które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.Postanowiłam ponownie zasnąć i zapomnieć to tych snach.To pierwsze okazało się łatwe ,ale drugie już trudniejsze…
-Ał!-obudził mnie Nath a dokładniej jego ręka w trakcie przeciągania się którą walnął mnie w ramie.
-Ojej! Przepraszam ,nie chciałem Cie obudzić...Nina słyszysz mnie? Ile widzisz palców?-nawijał spanikowany Nath.
-Nath uspokój się!Żyje i nic mi nie jest!-uspokoiłam chłopaka.
-To dobrze.-pocałował mnie w policzek.
-To ile to już godzin mamy?-powiedziałam do siebie i spojrzałam na zegar stojący na szafce obok łóżka.
-9:47.-powiedziałam i ziewnęłam.
-To już dzisiaj!Jedziemy razem w trase!-powiedział radośnie Natha.
-O fuck!-zrobiłam minę jak bym zobaczyła ducha.
-Co?-Nath nie ogarniał co się stało.
-Przecież my się nie spakowaliśmy!-krzyknęłam na co Nath zrobił facepama!
-Co za geniusze z nas!-dodał.
-Mamy tylko 2 godziny na spakowanie się ,ubranie ,zjedzenie śniadania i dojechanie na miejsce!-powiedziałam załamana własną głupotą i zerwałam się z łózka.
-Ok , spokojnie zaraz opanujemy sytuacje!-Nath również wstał ,ubrał na siebie dres i zniknął za drzwiami pokoju.Po chwili wrócił z dwiema dużymi walizkami w rękach.
-Ty się pakuj a ja idę do kibelka.-odparł.
Zabrałam się więc  za ogarnianie mojej szafy.Nie posiadałam ton ciuchów ,wiec nie miałam dużych problemów co wziąć.Potem przyszedł Nath i również zaczął się pakować.Nare możesz być ze mnie duma!-pomyślałam układając w walizce wczoraj zakupioną sukienkę.
-Ooo!Nina i sukienka!Chciałbym to zobaczyć.-wyszczerzył się Nath.
-Może zobaczysz , może nie…-skomentowałam ,na co chłopak zrobił minę kota ze „shreka”
-Na taki widok musisz sobie mój drogi zasłużyć.-pouczyłam go i kontynuowałam pakowanie.
Następnie poranna toaleta i szybkie śniadanie.Ubrałam się w czarno-biały sweter w paski , fioletowe rurki , na nogi założyłam białe adidasy ,a na głowę szary full cap. Potem pojechaliśmy na lotnisko gdzie czekała na nas już cała reszta The Wanted wraz z dziewczynami.Poznałam tam menagerów chłopaków czyli Martina ,Scootera i BigKeva.Oczywiście na lotnisku roiło się od fanek.Chłopaki chwilę rozmawiali ,robili zdjęcia i rozdawali autografy.Nie obyło się również bez pytań o moją osobę.Nie które dziewczyny patrzyły się  na mnie jak by chciały mnie zgładzić z powierzchni ziemi ,ale niektóre jakby nawet cieszyły się na mój widok. Czułam się w tej sytuacji bardzo dziwnie i nie zręcznie .Zaczęłam sobie uświadamiać co może mnie spotkać.Nathan jest w końcu gwiazdą ,a ja nigdy nie miałam ochoty być w centrum uwagi.Z przemyśleń wyrwała mnie Kels.
-Ziemia do Niny!-blondynka pomachała mi przed oczyma.
-Idziemy już?-zapytałam.
-Jeszcze chwila.Nie martw się nie pożrą ci go.-odpowiedziała  z uśmiechem.
-Ale…ja wcale nie jestem zazdrosna.
-Jak nie jesteś teraz to uwierz mi ,że nie długo będziesz.
To prawda…Nie wiem czy nadaje się do czegoś takiego.Jeszcze kilka miesięcy temu w życiu bym nie pomyślała ,że pokocha mnie ktoś taki.Nagle ktoś złapał mnie za ręke ,oczywiście był to Nath.
-Ej przestraszyłeś mnie…
-Nie chciałem-pocałował mnie w czule ,a na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-To idziemy w końcu panie gwiazdorze?
-Idziemy!-odparł i udaliśmy się w stronę odpraw.Nie musieliśmy czekać długo na wejście do samolotu jak to często bywa.Gwiazdorskie przywileje ;)Nareszcie usiadłam w wygodnych  samolotowych fotelach.Oczywiście zajęłam miejsce obok Natha.Załączyłam sobie moje słuchawki i odpaliłam play liste.Nie przeczę ,że ściągnęłam sobie wszystkie piosenki The Wanted.W końcu nie mogę być przy nich taka ciemna. Zamknęłam oczy i relaksowałam się przy dźwiękach Heart Vacancy.Poczułam się wtedy taka dumna ,że ich znam.Położyłam moją rękę na ręce Nathana i uświadomiłam sobie jak bardzo zmienił moje życie.Nareszcie jestem szczęśliwa i to z kim!
Tak więc cały lot upłynął mi bardzo mile przy dźwiękach piosenek The Wanted.Po godzinie wylądowaliśmy w Paryżu.Tam również powitały nas tłumy fanek.I podobne reakcje zarówno moje jaki  i  Prisoners.Potem pojechaliśy do hotelu.Był to bardzo luksusowy i nowoczesno urządzony jak przystało na Paryż hotel.Po wejściu do naszego pokoju moim oczom okazała się sypialnia o miętowych ścianach ,które zdobiły kolorowe obrazy.Na środku pomieszczenia stało wielkie dwuosobowe łóżko z kaszmirowąpościelą .Natomiast ogromne szklane okno oświetlało pokój i zdobiło go widokiem na panoramę miasta.Mogłabym tu spędzić całe życie –pomyślałam w walnęłam się na miękkie łoże.Nath postawił walizki i zrobił to samo co ja.
-Trzeba przetestować to łóżko.-powiedział to z taką powagą ,że aż zaczęłam się śmiać.
-Co masz na myśli?-szepnęłam mu do ucha a on przysunął się do mnie bardziej.
-A no na przykład to.-chłopak złożył czuły pocałunek na moich ustach.Zaczęliśmy się całować coraz zachłanniej.
-Hmhm..-odkchrząknął Jay ,który właśnie wszedł do pokoju razem z Maxem.Nath i ja automatycznie oderwaliśmy się od siebie
-Czego?-burknął Nath wkurzony ,że kolega przerwał nam pocałunki.
-Sorki ,że wam przeszkodziliśmy ,ale ...-zaczął Max.
-Dali nam chyba zły pokój bo mamy jedno łóżko za miast dwóch i myśleliśmy ,że może wy wzięliście klucze od naszego pokoju.-dokończył Loczek.
-Ale jak widać nie więc już wam nie będziemy przeszkadzać.- Max
-Trafna uwaga Max!-powiedział Nath ,a chłopaki udali się w kierunku drzwi.
-A tak na przyszłość to się puka!-dodał.
-Czy oni zawsze muszą nam przeszkadzać?!-Nath był zdenerwowany.
-Oj tam  czepiasz się , Nath.
-Ale oni też.Nie sądzisz?
-Na pewno nie chcieli nam przeszkadzać i to ty się czepiasz mój drogi.
-No dobra…To na czym skończyliśmy?-Nath ponownie się do mnie zbliżył.
-Na tym ,że musimy się wypakować!-oparłam zadowolona na co chłopak wywrócił oczami.Jak my uwielbiamy się ze sobą droczyć.
No i jak powiedziałam tak zrobiłam.Połowę zawartości mojego bagażu ułożyłam w dużej szafie z drewna w kolorze gorzkiej czekolady.Szkoda ,że zostajemy tu tylko 2 dni.Mówiłam  już ,że to miejsce cholernie mi się podoba?;)Po relaksowaniu na łóżu ,ogarnianiu pokoju i odkrywaniu różnych bajerów w wannie z hydromasażem przyszedł czas na zwiedzanie miasta.Na tą okazję postanowił przebrać  się w mniej wypoczynkowy strój.Ubrałam biały t-shirt z kolorowymi nadrukami ,jasno jeansową kurtkę ,czarne leginsy i uwaga!-baleriny.Poprawiłam jeszcze troszeczkę makijaż i byłam gotowa ruszyć w miasto.Calą ekipą The Wanted łącznie z Kelsey i Nareesha wyszliśmy z hotelu.Oczywiście na początek wszyscy jednogłośnie chcieli zobaczyć wieżę Eifela.Od naszego hotelu nie było tam daleko ,więc spacerując mogliśmy przy okazji podziwiać malownicze ulice Paryża.Pogoda nam dopisywała ,promienie słońca nieśmiało wychodziły zza chmur ,ale ogólnie było ciepło.Wokół było mnóstwo ludzi ,turyści ze wszystkich krajów świata kłębili się pod zabytkami.Wizytówka miasta robiła wrażenie.Chłopaki nie byli tu pierwszy raz więc nie jarali się tak bardzo jak ja żelazną konstrukcją.Oczywiście nie mogło się obyć bez słit foci i różnych tego typu zdarzeniom ze mną w roli głównej.Nie weszłam na wieżę gdyż : a) nikomu się nie chciało b)mam  lęk wysokości.Potem cały czas oczywiście spacerowaliśmy ,zwiedzaliśmy ,fotografowaliśmy ,aż w końcu przyszedł czas na obiad.W tym celu udaliśmy się jednogłośnie na pizze.Kanajpa była naprawdę stylowo urządzona ,piękne fotografie zdobiły murowane ściany wnętrza.Pizza również okazałą się przepyszna tak ,że nieźle się napchałam .Do tego po lampeczce winka i żyć nie umierać ;) No prawie bo nie wszystko musiało być takie piękne.Przy stoliku obok siedziała grupka dziewczyn ,jak można się domyślić  fanki.Dziewczyny wnikliwie nas obserwowały ,co było dla mnie trochę krempujące.Chociaż z drugiej strony jak na to spojrzeć to na pewno każda z nas zachowywała by się w podobny sposób gdybym nie znałą chłopaków osobiście.Trochę zmęczeni The Wanted musieli wracać do hotelu ,ponieważ mieli pozałatwiać pare spraw związanych z koncertem ,pogadać  z mengerami i takie tam.Ja też postanowiłam wrócić do hotelu i trochę poleniuchować.Nare i Kels chciały mnie namówić na zakupy ,ale ja i moje obolałe nogi stanowczo nie miały na to ochoty.Wróciłam do hotelu ,wzięłam prysznic ,trochę posiedziałam na laptopie.Szukałam informacji na temat snów.W internecie było napisane wiele różnych porad jak się pozbyć koszmarów : nie jeść przed snem , pić różne ziołowe herbaty ,dobry jest też taki indiański łapacz koszmarów,który można powiesić nad łóżkiem.Przed snem w zasadzie nic nie jem , to może wypróbuje te herbatki i indiański łapacz koszmarów.Jak tylko coś takiego, gdzieś zobaczę to od razu kupie.
Wieczorem planowaliśmy udać się w mały rejs  statkiem po Sekwanie.Około 19 całą ekipą wyjechaliśmy z hotelu czarnym vanem.Przez okna samochodu mogłam podziwiać przepięknie oświetlone , urokliwe uliczki Paryża.Nie bez powodu nazywane jest miastem zakochanych.Po chwili byliśmy na miejscu.Dotarliśmy do małego portu ,gdzie czekał na nas wynajęty statek , cały tylko dla nas na 3 godziny.Jak dobrze ,że wyleczyłam się już z choroby lokomocyjnej.-pomyśłałam.Po chwili siedzieliśmy już na tarasie statku.Obok znajdował się barek ,który w sekundzie została oblężony przez Jay ,Toma i Maxa .Natomiast ja z Nathem ,siedzieliśmy wtuleni w siebie i podziwialiśmy niesamowicie oświetlone miast nocą .Ze statku doskonale widoczna była cała pooświetlana wieża Eiffla.
-Mogłabym tu spędzić całe życie-oparłam moja głowę na ramieniu Nathana.
-Ale tak sama?
-No coś ty ,to chyba wiadome ,że z tobą.-popatrzyłam w jego świecące zielono-niebieskie oczy.
-Może kiedyś…wszystko jest możliwe.-odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy.
-Nat zaśpiewaj mi coś.-poprosiłam.
-Po jutrzejszym koncercie będziesz miała dość.
-Chyba żartujesz?Mogłabym cię słuchać godzinami ,a nawet latami.-posłałam mu ciepły uśmiech.
-Sama tego chciałaś.-odpowiedział i zaczął śpiewać początek Glad You Came ,ale do tego starał się fałszować.
The sun goes down
The stars come out
And all that counts
Is here and now
-Ej ,ej młody nie kradnij mi kwestii.-podszedł do nas lekko wstawiony Max i zaczął swój popis.
My universe will never be the same
I'm glad you came
Potem znowu śpiewał Nath.Tym razem takim zadziornym głosem ,który naprawdę bardzo mi się podobał.
You cast a spell on me, spell on me
You hit me like the sky fell on me, fell on me
And I decided you look well on me, well on me
So let's go somewhere no-one else can see, you and me
Potem Tom ,który był leciutko spity.Śpiewał do Kels ,dokładnie w taki sposób jak w teledysku.
Turn the lights out now
Now I'll take you by the hand
Hand you another drink
Drink it if you can
Can you spend a little time,
Time is slipping away,
Away from us so stay,
Stay with me I can make,
Make you glad you came
I w końcu refren :
The sun goes down
The stars come out
And all that counts
Is here and now
My universe will never be the same
I'm glad you came
I'm glad you came
Chłopaki zaczęli ,a raczej próbowali tańczyć I do tego darli się na cały głos.Nath nagle podniósł mnie ,wziął na ręce i zaczął kręcić w kółko ,tek że następnie potknął się i ławkę i oboje z pełną gracją wywaliliśmy się na podłogę.Jak dzieci…Wszyscy w koło pękali ze śmiechu.Potem chłopaki kontynuowali swój recital ,wygłupiali się ,trochę pili –jak to z The Wanted zazwyczaj bywa. ;)W końcu rejs dobiegł końca i musieliśmy wracać do hotelu ,ale nie wszyscy chcieli.Nasza trochę spita trójca chciała koniecznie pozwiedzać okoliczne kluby ,na szczęście jakoś z dziewczynami udał ich się przekonać do powrotu.Bądźmy szczerzy , jak oni by dali rade tacy skacowani jutro występować?Tak jak na początku przyjechał po nas ten sam czarny van i wróciliśmy do  naszych pokoi.Jak zwykle po całym dniu na nogach byłam trochę zmęczona więc od razu zasnęłam.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Na początek winna jestem moim czytelnikom przeprosiny ;\ Miał  być wczoraj ,ale nie miałam cały dzień neta ,a wieczorem nocowałam u koleżanki.I musze przyznać ,że jestem z siebie duma!Ponieważ koleżanka ta moja jest zawziętą Directionerką i 80% pokoju w którym spałam było wyklejone plakatami -.- ale żyje jeszcze jakoś!:)No a co do tego czegoś na górze no to oceniam jako : takie sobie.Troche nie miałam pomysłów ,więc wyszło jak wyszło.Ale coś tam lepszego się może natworzy we święta ;)
ps.dzisiejszego , wspaniałego dnia obchodzę okrągły jubileusz 2.000 przeróżnych ,zdjęć ,gifów i filmów w folderze "TW" ,więc zaprezentuje wam kilka perełek z moich zbiorów;)







ps.2 Co sądzicie o zmianie wyglądu ,lepiej jest teraz ,czy może przedtem?Dajcie znać.